Praca na bloku operacyjnym w UK

Wpis autorstwa Kingi Cholewy

Bardzo często na różnych grupach pojawiają się pytania o pracę na bloku operacyjnym dlatego postanowiłam przybliżyć warunki pracy w tym specyficznym środowisku.

Ciekawostki

Ze względów historycznych blok operacyjny nazywa się Theatre (teatr) co dla obcokrajowcóW zabieg. Chirurgia przeniosła się do szpitala, a nazwa pozostała. Jeśli ktoś będzie w Londynie to bardzo polecam Old Operating Theatre Museum w St Thomas Hospital, naprawdę robi wrażenie.

Aby uniknąć nieporozumień z rozmówcą spoza UK, warto doprecyzować, że pracuje się w Operating Theatre. Dla porównania w USA blok nazywany jest OR – Operating Room.

Brytyjską tradycją jest także zwracanie się do chirurgów ze specjalizacją (consultants): Mr (mister)+ nazwisko do mężczyzny lub Miss + nazwisko do kobiety (nawet jeśli jest mężatką i w życiu codziennym posługuje się przedrostkiem Mrs). Wynika to z tego, że w przeszłości istniał podział na studia medyczne i chirurgiczne. Po studiach chirurgicznych nie uzyskiwało się tytułu doktora.

Jak wygląda blok operacyjny w UK?

W każdym szpitalu jest podział na emergency theatres (zwany CEPOD), trauma theatre i elective.

W Emergency Theatres przeprowadza się operację nagłe, ze wskazań życiowych np. niedrożność jelita, ciąża pozamaciczna, a także niezagrażające życiu, ale pilne np. ropnie czy łyżeczkowanie macicy. Emergency Theatres działają 24 godziny na dobę.

Trauma Theatres– operują pacjentów z urazami ortopedycznymi, w niespecjalistycznych szpitalach zazwyczaj operują 6 dni w tygodniu w godzinach 8-17, w specjalistycznych całodobowo.

Elective Theatres – operują pacjentów planowych, każda sala ma przypisaną specjalizację konkretnego dnia tygodnia. Zazwyczaj operują od poniedziałku do piątku od 8-17 z dodatkową listą w sobotę. W trakcie pierwszej i drugiej fali Covid praktycznie zatrzymano wszystkie operacje planowe więc obecnie w niektórych szpitalach operuje się 6 dni w tygodniu nawet do 21, aby zredukować czas oczekiwania.

W niektórych szpitalach można wybrać czy będziesz pracować w emergency, trauma czy elective theatre, w innych jest rotacja.

Każdy blok operacyjny jest trochę inaczej zorganizowany, ale praktycznie wszystkie składają się z:

Theatre – czyli sali operacyjnej w której odbywa się zabieg

Aneasthetic room – pomieszczenie, w którym pacjent jest znieczulany ogólnie lub miejscowo

Recovery – typowo brytyjskie określenie, w innych anglojęzycznych państwach jest to PACU (Post – Aneasthesia Care Unit) sala pooperacyjna, w której pacjent jest wybudzany i monitorowany

Holding bay –  miejsce w którym przygotowani pacjenci czekają na swoją kolej do operacji

Personel bloku operacyjnego

Wbrew pozorom w theatres pracuje się w bardzo zróżnicowanym zespole i oprócz chirurgów i anestezjologów pracują pielęgniarki, ODPs, ODOs i HCA 

Wyróżnia się trzy specjalizacje specyficzne dla bloku operacyjnego: scrub, anaesthetics i recovery.

Scrub nurse – odpowiednik polskiej instrumentariuszki

Anaesthetic nurse – asysta anestezjologa, przygotowuje leki do znieczulenia, uczestniczy w resuscytacji na bloku ale także w szpitalu,

Recovery nurse – wybudza pacjenta, monitoruje parametry życiowe po zabiegu i podejmuje decyzje o wypisie.

 Większość pielęgniarek decyduje się na szkolenie w jednej lub dwóch specjalizacjach, bardzo rzadko w trzech. Od początku mojej przygody z theatres, zdecydowałam się na pracę w recovery i mimo, że miałam możliwość szkolenia się w anestezjologii to z niej zrezygnowałam, ponieważ praca w recovery jest bardziej samodzielna.

Osoby niezwiązane z theatres, nawet pracując w szpitalu rzadko orientują się, że istnieje taki zawód jak Operating Department Practitioner (ODP).  Jest to specjalista, który ukończył dziennie dwuletni kurs lub trzyletnie studia zawodowe i ma uprawnienia do w trzech wymienionych wcześniej specjalizacjach bez konieczności dodatkowego szkolenia. ODPs nie mogą pracować poza blokiem operacyjnym tak jak pielęgniarki, ale w theatres wykonują dokładnie te same czynności, mają takie same możliwości awansu i zarobki. Z czasem większość ODPs decyduje się na pracę w jednej ze specjalizacji głównie scrub lub anestezjologii.

ODOs – Operating Theatre Orderly (band 2) zwani też w niektórych szpitalach porters (chociaż w moim szpitalu nazwanie ODOs porterem kończy się obrazą majestatu, o czym przekonałam się pierwszego dnia pracy). ODOs to krótko mówiąc gońcy, nie mają kierunkowego wykształcenia tylko wewnętrzne szkolenia, przywożą i odwożą pacjentów, odbierają jednostki krwi, zanoszą specimens (wycinki) do laboratorium itp.

HCA – Healthcare Assistants lub Theatre Support Worker (odpowiednik opiekuna medycznego)- zazwyczaj band 2 w NHS co uważam za niesprawiedliwe ponieważ w theatres, mimo braku konieczności formalnego wykształcenia, mają bardzo odpowiedzialną pracę. Przygotowują zestawy i narzędzia do operacji, pomagają w ułożeniu pacjenta, wypełniają w komputerze dokumentację, w trakcie operacji uzupełniają braki lub otwierają pakiety w zależności od sytuacji. Po odpowiednim szkoleniu HCA mogą awansować do band 4 i asystować przy najprostszych zabiegach.

Jak szukać pracy na bloku operacyjnym?

Jeśli jesteś pielęgniarką/pielęgniarzem szukającym pracy na bloku zwłaszcza jako scrub lub w recovery to w większości szpitali preferowane jest wcześniejsze doświadczenie zawodowe. Jeśli aplikujesz spoza UK to najczęściej poszukują kierunkowego doświadczenia, jeśli w UK to wystarczy jakiekolwiek doświadczenie w NHS. Czasami przyjmują pielęgniarki zaraz po ukończeniu szkoły w UK, ale prawie 90% osób z którymi rozmawiałam najpierw pracowało na oddziale. Na stanowisko anaesthetic nurse prawie na pewno będzie wymagany kurs kierunkowy lub doświadczenie w tej specjalizacji w UK lub zagraniczne.

Podobno w niektórych regionach UK przyjmują na blok bez żadnego doświadczenia niezależnie czy masz wykształcenie z UK czy nie, ale w Londynie z tym się nie spotkałam. Oczywiście ODP po uzyskaniu dyplomu aplikują bezpośrednio na blok.

W moim poprzednim artykule pisałam, jak szukać i aplikować o pracę w NHS. Zasady wypełniania aplikacji są takie same, ale czasami trudno odnaleźć interesującą nas ofertę ze względu na niejednolite nazewnictwo stanowisk pracy.

Theatre Nurse/Theatre Practitioner – najczęściej pod tą nazwą kryje się oferta pracy na stanowisku scrub, ale może dotyczyć też Anaesthetic nurse

Anaesthetic Nurse/Anaesthetic Practitioner – tutaj nie będzie niespodzianek, chodzi o anestezjologię

Scrub nurse/Scrub Practitioner – instrumentariuszka, chociaż zdarzają się pomyłki i moja obecna praca była ogłoszona jako scrub, a tak naprawdę w Person Speficification szukali recovery nurse 

Recovery nurse/Recovery practitioner/PACU nurse/PACU practitioner – szukając oferty pracy w recovery warto w wyszukiwarce wpisać „recovery, theatres”, ponieważ w NHS recovery nurse/practitioner to również pielęgniarka psychiatryczna zajmująca się pacjentami na odwyku.

Czy warto pracować na bloku w UK?

Odpowiem krótko: TAK. Warunki pracy są nieporównywalne z pracą na oddziale, koncentrujesz się na jednym pacjencie, dokumentacja jest bardzo okrojona, kontakt z rodziną pacjenta ograniczony, grafik bardziej przystępny (często pracuje się tylko dniówki, prawie wszystkie weekendy i święta wolne).

Nie widzę za wielu minusów, szczególnie jako recovery nurse, ale decydując się na pracę na bloku trzeba brać pod uwagę trochę niższe zarobki (niestety w NHS nie ma dodatku specjalistycznego, a jest mniej unsocial hours). Instrumentariuszki muszą przygotować się na humory chirurgów (niestety, chyba to jedyne miejsce w NHS, gdzie takie zachowania lekarzy są nadal tolerowane), a pielęgniarki anestezjologiczne na branie udziału w reanimacjach w całym szpitalu.

Nie znam przypadku, aby ktoś z bloku operacyjnego wrócił na oddział więc zachęcam do zmiany i chętnie odpowiem na dodatkowe pytania 

Subskrybuj nasz blog, by być na bieżąco z nowymi wpisami.

Siostro, basen!

Domyślam się z czym to zdanie kojarzy się pielęgniarkom pracującym w Polsce i jaka paleta niekoniecznie pozytywnych uczuć towarzyszy im, gdy brzęczy w uchu wypowiedziana sentencja.

Jak powinno się zwracać do pielęgniarki? Pytanie niby oczywiste i może trywialne, ale czy na pewno? ,,Pielęgniarko’’- brzmi dziwnie i trochę roszczeniowo a ,,pani pielęgniarko’’- za długo. ,,Siostro’’- nie jest określeniem adekwatnym, wywodzi się z historii naszego zawodu, z czasów gdy opieką chorych w Polsce zajmowały się głównie siostry zakonne. A może ,,pani magister’’ jak w aptece, jeżeli ma takowy tytuł?

W nomenklaturze utrwaliły się pewne zwroty jak ,,siostra’’ w stosunku do pielęgniarki, chodźby obecnie miała tytuł doktora i w stosunku do lekarza określenie ,,doktor’’ bądź ,,doktór’’ mimo, że może takiego tytułu naukowego nie posiadać. Tak się utrwaliło i tak po prostu jest. Wizerunek pielęgniarki w mediach, serialach czy filmach też pozostawia dużo do życzenia, ale nie o tym dzisiaj mowa.

Zapewne dużo czasu jeszcze upłynie, albo i kilka pokoleń przeminie zanim zajdą pewne zmiany w świadomości i postrzeganiu naszego zawodu przez społeczeństwo. Zapytałam zaprzyjaźnione pielęgniarki pracujące w Polsce jak do nich zwracają się pacjenci. Usłyszałam, że różnie – w zależności od placówki, w której pracują. I tak np. w przychodni ,,proszę pani’’ a w szpitalu głównie ,, siostro’’, co jest związane prawdopodobnie z obecnością pacjentów w podeszłym wieku. Do tego dochodzi użyty ton, sposób wypowiedzi, mimika i może to zostać różnie odebrane. Tu moglibyśmy wejść w temat-rzekę, jakim jest komunikacja  interpersonalna.

W Wielkiej Brytanii pacjenci zwracają się do nas ,,nurse’’ – czyli pielęgniarka. Jako ciekawostkę wspomnę, iż siostrą czyli ,,sister’’ nazywa się pielęgniarkę nadzorującą pracę innych pielęgniarek i pozostałego personelu medycznego. Taki tytuł wiąże się z okazaniem szacunku i uznania. Zupełnie odwrotnie niż w Polsce. Na wyspach w nazewnictwie wyróżnia się między innymi ,,junior sister’’ – ,,młodszą siostrę’’, która jest odpowiednikiem pielęgniarki odcinkowej. Natomiast ,,senior sister’’ oznacza ,,starszą siostrę’’ będącą oddziałową.  Pielęgniarki z różnymi specjalizacjami, w zależności od zajmowanych stanowisk mogą być junior lub senior nurse. Nie jest to związane z wiekiem czy ilością przepracowanych lat, aczkolwiek często idzie to w parze.
Na oddziale często same do siebie zwracamy się ,,Sis’’- ,,siostra, siostrzyczka’’. Jest to miły akcent, który skraca dystans. W końcu słowo siostra kojarzy się z osobą bliską z rodziny. Z kolei, jeśli chodzi np. o lekarza pierwszego kontaktu to w skrócie GP (general practitioner) a lekarz specjalista to consultant.

Wracając do tytułowego basenu i tematu związanego z fizjologią człowieka. Jakże intymnego i wstydliwego dla niektórych, szczególnie dla osób niezwiązanych z zawodem. Jeśli pacjent potrzebuje  iść do toalety mówi np. ,,I need to go to loo/toilet’’. Przyjęło się również  sformułowanie „Number 1’’ lub ,,Number 2’. Jeśli nasi podopieczni nie mogą się wybrać do łazienki, ponieważ są np. po zabiegu operacyjnym, to proszą o ,,urine bottle’’- butelkę na mocz albo ,,wee bottle’’. Inne określenie to ,,pee’’ posiadające podobne znaczenie. W dokumentacji używane jest  fachowo słowo ,,urinal’’. Powyższe określenia są odpowiednikiem naszej kaczki sanitarnej.

Natomiast jeśli pacjenci potrzebują odpowiednika naszego szpitalnego basenu sanitarnego to proszą o ,,bedpan’’. Jest to połączenie słów ,,łóżko’’ i ,,garnek/patelnia’’. Garnek w łóżku – ma to sens zważywszy na to, że w przeszłości były one metalowe bądź ceramiczne i przypominały kształtem garnek. Jeśli pacjenci nie znają tego słowa mówią: ,,I need number 2’’ czyli “potrzebuję numer 2”  – pielęgniarka lub opiekun może się domyślić co jest w tej sytuacji potrzebne.

Podsumowując, są pewne różnice międzykulturowe w nazewnictwie odnośnie pielęgniarstwa. Niektóre rzeczy, zwroty, które bezpośrednio tłumacząc z jednego języka na drugi – rażą w Polsce i są podmiotem dyskusji i dywagacji, w innym kraju mogą mieć zupełnie inne, pozytywne znaczenie.

My jako społeczność mamy siłę sprawczą kształtując znaczenie słów oraz nadając im wydźwięk  o zabarwieniu pozytywnym lub negatywnym. Mogłoby się wydawać, że w trudnej sytuacji w jakiej jest chory pacjent w szpitalu, dyskusje na temat źle użytego słowa są przesadzone i nie powinny mieć większego znaczenia. Pozostawiam rozważania na ten temat do własnej refleksji.

Zachęcam do dzielenia się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami związanymi z powyższym tematem i nie tylko.

Hania w Norwegii

Wywiad został przeprowadzony w 2017 roku.

Co Cię skłoniło do wyjazdu z Polski i dlaczego wybrałaś Norwegię?

Do wyjazdu skłoniła mnie nasza polskość… 2 pielęgniarki na 35 pacjentów na ciężkim oddziale. Miałam dość zepsutych respiratorów i braku próżni/tlenu w ścianie. Rozumiem, że wszystko może się zepsuć ale jeśli tak się dzieje należy to niezwłocznie naprawić a u nas w Polsce najpierw szuka się winnych a potem stwierdza, że jakoś to będzie bo pieniędzy na naprawę nie ma.

Kiedy po licencjacie zaczynałam pracę byłam pełna zapału i chęci. Odeszłam z pierwszej pracy po 2 miesiącach. Fajnie to w CV wygląda 🙂 Trafiłam na ciężki zespół pielęgniarski i szybko stwierdziłam że tak to ja pracować nie będę. Oczywiście były też osoby tzw do rany przyłóż ale zespół był źle kierowany i skupiony na konfliktach wewnętrznych a nie na pacjencie, chociaż zespół lekarski był najlepszy z jakim pracowałam.

Później zlecenie i równoczesne studia magisterskie dzienne. Prawie 7 lat stażu w Polsce i zwykle 1-1,5 roku w jednym miejscu. Bo zawsze to samo godzenie się na wszystko bo tak jest od lat i nie da się zmienić.

Dzwonią mi w głowie słowa naszej prodziekan że jesteśmy samodzielnym zawodem że możemy o sprawach pielęgniarskich decydować – zmieniać świat. Jesteśmy kompetentne!

Niestety w Polsce jeszcze daleko do tego. Przerabiałam lekarzy którzy wyzywali mnie od gówniar, obrażali się, bo nie zrobię czegoś nie zgodnie z procedurą itd.

Pracowałam w szpitalach i prywatnych przychodniach. Jak nie opieszałość to korpo. Gdzieś w tym wszystkim znikał pacjent. A to przecież dlatego zostałam pielęgniarką dla pacjenta, dla kontaktu z ludźmi, budowania relacji, zaufania.

Punktem zapalnym była rozmowa kwalifikacyjna w jednej z firm prowadzących badania kliniczne.

Zostałam zapytana co ja, jako „niższy personel medyczny” mogłabym wnieść do zespołu. Na moją odpowiedź że nie ma czegoś takiego zapytano czy żartuję. Kiedy wskazałam w suplemencie dyplomu magistra pielęgniarstwa, że tytuł ten odpowiada tytułowi lek med czy mgr inż zostałam wyśmiana. Wstałam i wyszłam.

W tym samym czasie koleżanka wyjechała do Norwegii przez agencję. Kiedyś pracowałyśmy razem i kiedy opowiadała że miała ciężki dyżur w domu opieki pytałam czy ciężki jak u nas a ona zaczynała się śmiać – może 30% tego co u nas odpowiadała.

Pierwsza rekrutacja w 2014 została wstrzymana. Po roku znowu rekrutowali więc się zgłosiłam.

Już wcześniej myślałam o wyjeździe – wybrałam Norwegię z paru powodów:

  1. koleżanka która już była na miejscu,
  2. jak kraść to miliony – a czemu nie nauczyć się języka którym włada zaledwie 5 milionów,
  3. mieszkałam w Gdyni, która w rankingach była miastem najszczęśliwszych ludzi w Polsce, więc czemu nie wyjechać do kraju najszczęśliwszych ludzi na świecie (był taki ranking).

Czy łatwo dostać pracę w Norwegii w pielęgniarstwie? Czy korzystałaś z firmy pośrednictwa pracy? Czego wymaga pracodawca?

Brałam udział w rekrutacji. Musiałam przedstawić wszystkie dokumenty podać namiary na referencje – faktycznie dzwonili do ludzi pytać jakim jestem pracownikiem (dla mnie to był lekki szok). Ostatni etap to rozmowa kwalifikacyjna z ekipą norweską w Warszawie. Całość w języku angielskim. Z tego co pamiętam powiedziałam im, że z nimi czy bez nich i tak wyjadę 🙂

Pracodawca wymagał minimum licencjatu, prawa jazdy i znajomość języka angielskiego.

W czwartek rano była rozmowa a wieczorem zadzwonili, że się zakwalifikowałam i zapraszają w poniedziałek rano pod Kraków na tygodniowy kampus językowy. Potem 3 miesiące 3 razy w tygodniu po 3 godziny z grupą na skype i platformie do nauki języka. Następnie 3 miesiące kampus pod Krakowem i intensywna nauka języka po minimum 8 godz dziennie. Pracodawca opłacał kurs i pobyt w pensjonacie razem z wyżywieniem. Na koniec egzamin Norskprøve w Norwegii. Zaraz po egzaminie wyjazd do miast docelowych, a po 3-5 dniach jak dostaliśmy wyniki MRSA zaczęłam pracować.

Czy norweski pacjent bardzo się różni od polskiego? Pracując w Anglii czasem mam wrażenie, że angielski jest bardziej wymagający w porównaniu do rodaka. Jak jest u Ciebie? Jak jesteś/byłaś traktowana przez swoich podopiecznych?

W Norwegii jedną z głównych kwestii w życiu społecznym jest równouprawnienie. Nigdy nie traktowano mnie gorzej bo pochodzę z innego kraju. Jest podejście że wszyscy jesteśmy ludźmi i należy nam się wzajemny szacunek. Czasem były drobne odstępstwa (pracuję w domu opieki z naprawdę starszymi ludźmi – średnia wieku na moim oddziale to około 87) i zdarzyło się, że usłyszałam że nie rozumieją języka w którym mówię. Jak to starsze osoby – nie chcę zrobić o co mnie prosisz więc nie rozumiem/ nie słyszę cię 🙂

Mam poczucie, że pacjentowi w norweskim domu opieki brakuje bliskości, trzymania za rękę czy przytulenia w chwilach smutku.

Po około 2 miesiącach pacjenci zaczęli wypytywać kiedy mam dyżur i czy do nich przyjdę – miłe. Zdarzyło mi się usłyszeć, że czują się ze mną bezpieczni co bardzo podbudowuje – nie ukrywając po 8 miesiącach w Norwegii jeszcze nie śmigam językowo, więc tym bardziej miło 🙂

Czy w przyszłości chcesz wrócić do Polski? Co skłoniłoby Cię do powrotu do kraju i pracy w wyuczonym zawodzie/ Co skłoniło Cię do powrotu do kraju?

Zobaczymy co życie pokaże. Jak na razie jestem zakochana w tym kraju, w ludziach, przyrodzie, podejściu do życia. Nadal pracuję przez agencję i spłacam swój dług – jestem na najniższej stawce jaką według norweskiego prawa mogę dostać w tym zawodzie z moim wykształceniem i stażem pracy, ale nie ma na co narzekać – agencja musi na mnie zarobić, bo nie ma nic za darmo. Zobaczymy co będzie po kontrakcie. Dla norweskiego pracodawcy liczą się referencje więc jestem pełna optymizmu w kwestii późniejszej pracy. Lubię mój oddział a ludzie lubią ze mną pracować więc chyba jest dobrze… Zobaczymy.

Czy poleciłabyś Norwegię jako kierunek do emigracji zarobkowej? Co Ci się w tym kraju podoba a co nie? Jakie są według Ciebie plusy i minusy emigracji?

Polecam Norwegię, bo sama jestem w niej zakochana. Niektórym może być ciężko bo w naszym zawodzie musisz znać język. Są też ogromne różnice kulturowe których na pierwszy rzut oka nie widać a jednak mają znaczenie. Ludzie są bardzo mili dla siebie nawzajem. Po skończonym dyżurze dobre 10 min ludzie dziękują sobie za wspólną pracę i składają sobie życzenia miłej reszty dnia i weekendu – ogrom słodyczy w Polsce raczej nie spotykany a bardzo to miłe.

Cenię sobie pracę 3 zmianową, bo jest czas żeby mieć życie po pracy. Najbardziej lubię nocne dyżury, kiedy mam możliwość rozmowy sam na sam ze współpracownikiem – najlepszy sposób na szlifowanie języka. Minusem Norwegii jest to, że jeśli ktoś wyczuje że nie jesteś Norwegiem, że językowo nie jest na 100% to od razu próbuje rozmawiać z tobą po angielsku – wtedy mówię że nie znam angielskiego 😉

Subskrybuj nasz blog, by być na bieżąco z nowymi wpisami.

Introduce Yourself (Example Post)

This is an example post, originally published as part of Blogging University. Enroll in one of our ten programs, and start your blog right.

You’re going to publish a post today. Don’t worry about how your blog looks. Don’t worry if you haven’t given it a name yet, or you’re feeling overwhelmed. Just click the “New Post” button, and tell us why you’re here.

Why do this?

  • Because it gives new readers context. What are you about? Why should they read your blog?
  • Because it will help you focus your own ideas about your blog and what you’d like to do with it.

The post can be short or long, a personal intro to your life or a bloggy mission statement, a manifesto for the future or a simple outline of your the types of things you hope to publish.

To help you get started, here are a few questions:

  • Why are you blogging publicly, rather than keeping a personal journal?
  • What topics do you think you’ll write about?
  • Who would you love to connect with via your blog?
  • If you blog successfully throughout the next year, what would you hope to have accomplished?

You’re not locked into any of this; one of the wonderful things about blogs is how they constantly evolve as we learn, grow, and interact with one another — but it’s good to know where and why you started, and articulating your goals may just give you a few other post ideas.

Can’t think how to get started? Just write the first thing that pops into your head. Anne Lamott, author of a book on writing we love, says that you need to give yourself permission to write a “crappy first draft”. Anne makes a great point — just start writing, and worry about editing it later.

When you’re ready to publish, give your post three to five tags that describe your blog’s focus — writing, photography, fiction, parenting, food, cars, movies, sports, whatever. These tags will help others who care about your topics find you in the Reader. Make sure one of the tags is “zerotohero,” so other new bloggers can find you, too.