Wywiad został przeprowadzony w 2017 roku.

Co Cię skłoniło do wyjazdu z Polski i dlaczego wybrałaś Australię?
Zawsze byłam zauroczona Australią. W Adelaide mieszkał mój wujek z rodziną. Z dzieciństwa zapamiętałam jego wizyty i kolorowe książeczki, które nam przywoził z widokami tutejszej fauny i flory, Świąt Bożego Narodzenia na plaży oraz Aborygenami. Pamiętam, że oglądając je nie mogłam sobie tego wyobrazić, było to takie niezwykle, piękne, tajemnicze i takie odległe. Niemniej jednak nigdy nie marzyłam, aby tam wyjechać. Los zadecydował inaczej. Poznałam chłopaka, który tam już mieszkał i po ślubie zdecydowaliśmy, że tam zamieszkamy, a po 3 latach wrócimy do Polski. Takie były plany. Jak wszyscy wiemy, nie wszystkie plany się udają lub z czasem się zmieniają.
Czy łatwo dostać pracę w Australii w pielegniarstwie? Czego wymaga pracodawca?
W odpowiedzi na pierwsze pytanie mogę odnieść się tylko do stanu, w którym mieszkam: Western Australia. Z doświadczenia koleżanek, z którymi pracowałam lub wciąż pracuję (co mają inne doświadczenia i pracowały w innych stanach), zakładam że sytuacja na rynku zawodowym jest podobna. Praca dla pielęgniarek jest i zawsze będzie. Wiąże się to z ciągle rosnącą populacją, nieustannym napływem ludzi z innych krajów oraz wydłużającą się średnią życia.
Dla ludzi z odpowiednim doświadczeniem zawodowym jest moc pracy i można ją znaleźć znacznie łatwiej niż dla tych, co świeżo ukończyli studia. W chwili obecnej osobom pragnącym pracować na stałym kontrakcie w Perth w państwowym sektorze będzie ciężej, bo jest mniejsze zapotrzebowanie niż kilka lat temu. Na takim kontrakcie nigdy nie możesz zostać zwolnionym, chyba że kogoś świadomie pozbawisz życia. Nawet jeśli twoja pozycja jest zlikwidowana lub spali się szpital, pracodawca musi ci znaleźć takie samo lub podobne stanowisko pracy za takie same lub wyższe wynagrodzenie w innym państwowym szpitalu. Jednakże sytuacja na rynku zawodowym się ciągle zmienia i trudno przewidzieć, w którym kierunku dąży.
Trzy lata temu wybudowano dwa nowe szpitale – jeden państwowy, jeden prywatny. Zapotrzebowanie było niesamowite. Szpitale te ogłaszały swoje oferty pracy poza granicami Australii, proponowały wizy stałego pobytu dla pielęgniarek i nie tylko – w Irlandii, Szkocji, Indiach, Afryce i Nowej Zelandii.
W prywatnym sektorze jest inaczej. Ofert jest znacznie więcej – sama dostaję co najmniej pięć lub wiecej propozycji pracy na tydzień. Oczywiście wymagane jest doświadczenie, ale pracodawca może zaoferować program doszkalający dla tych, co kończą studia. Zarobki są mniejsze, inne warunki pracy oraz oczywiście inna “klientela” – pacjenci. Osobiście nigdy nie chciałabym pracować w prywatnym szpitalu, mimo że mieszkam trzy minuty od jednego z nich, a nawet byłam tam w roli pacjentki. Ale to tylko taka moja osobista preferencja.
W obydwu rodzajach szpitali, państwowym i prywatnym, są różne formy kontraktów. Jednym z nich jest praca “casual”: tzw. niezobowiązująca. To oznacza, że nie masz płaconych urlopów czy chorobowego, ale twoja stawka godzinowa jest większa niż osoby zatrudnionej na stałe. Oczywiście zależy to jeszcze od pozycji i stanowiska. Jeżeli jesteś zatrudniona na kontrakcie niezobowiązującym, ty decydujesz, kiedy pasuje przyjść do pracy i jaka zmiana, jednakże nie ma wyboru, na jakim oddziale. Wtedy trafia się zazwyczaj tam, gdzie są braki w personelu. Codziennie można być w innym miejscu. Zaletą tego systemu jest to, że jeśli się chce mieć wolne czy urlop, nie trzeba rezerwować dyżuru, wybiera się dzień pracy oraz godziny pracy. Wystarczy zadzwonić do kierowniczki i powiedzieć, kiedy się chce pracować. Jest to świetne rozwiązanie dla samotnych matek, bądź dla tych z dziećmi w wieku szkolnym. Ale nie tylko. Również dla osób, które lubią się zmierzać z nowościami czy pielęgnarek, które mają dosyć pracy na zmiany, w nocki czy weekendy.
Pozostaje jeszcze opcja pracy w agencjach pielęgniarek. Jest jej bardzo dużo. Wystarczy mieć minimum rok doświadczenia w zawodzie. Agencje oferują bardzo dobre warunki finansowe, ale nie dają płatnego urlopu czy chorobowego. W parze z dobrym wynagrodzeniem idzie mankament. Nie wiadomo, w którym szpitalu i na jakim oddziale będzie praca. Oczywiście można podać pracodawcy preferencje.
Wszystkie szpitale muszą zamawiać pielęgniarki z “banku” (agencja pielęgniarek stworzona dla danej placówki medycznej), nawet jeśli musiałyby je wysłać potem do domu. Zdarzają się przypadki, kiedy zarezerwują ich więcej niż potrzeba i odwołują dyżur, ale wciąż w takim wypadku płacą im za trzy godziny pracy. Znam ludzi, którzy nie wyobrażają sobie innej formy pracy. Reasumując – w zależności, co kto szuka – praca zawsze jest i będzie.
Do dzisiaj nie mogę rozgryźć, mimo że sama jestem tego przykładem – dlaczego ludzie w Australii ciągle zmieniają pracę. Popracują jakiś czas w jednym miejscu i idą dalej. Przychodzą nowi i po paru latach zmieniają oddział czy szpital. Nie ma to nic wspólnego z brakiem satysfakcji zawodowej! Zjawisko to występuje też w innych profesjach. Pracuję z ludźmi, którzy skończyli studia i pracowali w innych zawodach jako agent mieszkaniowy, grafik, stolarz, nauczyciel, informatyk, psycholog czy muzyk i po długich latach pracy postanowili się przekwalifikować na pielęgniarki/rzy.
Nie jestem w stanie zrozumieć, mimo tylu lat pracy, dlaczego tak jest. Na moje pytanie “dlaczego, bo na pewno nie pieniądz?”, słyszałam słowa “stabilność”, “czas na nowe wezwania” czy “nie tylko pieniądze są w życiu ważne”. Może kiedyś dojdę do sedna tej sprawy i o tym napiszę. Póki co, zostaje to dla mnie fenomenem.
Co do wymagań od potencjalnego pracodawcy (kierownika danego oddziału) – ich opis można znaleźć w każdej ofercie pracy. Przede wszystkim, należy się zarejestrować w tutejszych izbach pielęgniarskich (Australian Health Professionals Registration Agency) AHPRA. Każdy obywatel i pracodawca ma prawo sprawdzić, czy jestem w ich rejestrze i może wydać o mnie stosowną opinię, jeśli zachodzi taka potrzeba. Reszta zależy od placówki czy stanowiska pracy, np. odpowiednie kwalifikacje, doświadczenie czy cechy charakteru.
Co ważne, to miły charakter potencjalnego pracownika, odnoszenie się z serdecznością do drugiej osoby. Oczywiście codzienny uśmiech na twarzy, przyjazne nastawienie, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach oraz bycie profesjonalnym to podstawa. Definitywnie poszukiwane są osoby umiejące pracować w multidyscyplinarnym zespole, którego celem jest stworzenie najlepszego doświadczenia i zaoferowanie najnowszej technologii oraz wiedzy do osiągnięcia pozytywnego efektu leczenia podczas pobytu w szpitalu dla pacjeta pacjenta oraz jego najbliższych i najukochańszych. Tak, dobrze czytacie. Dla rodziny też. Do leczenia pacjentów podchodzi się w sposób holistyczny, całościowy. Naszym obowiązkiem jest dać do zrozumienia, że pacjenci są zarówno dla nas, jak i my dla nich.

Subskrybuj nasz blog, by być na bieżąco z nowymi wpisami.