Brexit – moje doświadczenia

Wpis autorstwa Dominiki Janiczek

W lutym 2016 roku gdy wyjeżdżałam do Wielkiej Brytanii mówiono już o Brexicie. Wtedy nie dowierzałam,  że kiedykolwiek to nastąpi 🙂 Jak bardzo się myliłam.

Rozważałam wcześniej wyjazd do Skandynawii, ale wiązało się to z nauką nowego języka od podstaw, a jak wiadomo nordyckie języki nie należą do najłatwiejszych. Myślałam też o Niemczech, ale nigdy nie miałam styczności z językiem niemieckim. Brałam pod uwagę również wyjazd do Irlandii. Jednakże po obejrzeniu filmu dokumentalnego z udziałem Polaków tam pracujących, mówiących o dyskryminacji, zmieniłam zdanie.

Tak więc padło na Wielką Brytanię. Języka angielskiego uczyłam się od szkoły podstawowej, a angielski medyczny miałam przez kilka lat na studiach, więc wybór wydał się oczywisty. Załapałam się do grupy szczęśliwców, którzy nie musieli zdawać egzaminu z języka angielskiego aby móc zarejestrować się w izbach pielęgniarskich (NMC), co jest teraz obowiązkowe.

Po mniej więcej pół roku mojego pobytu w Anglii, Brytyjczycy zdecydowali w referendum niecałymi 52% że Wielka Brytania powinna wyjść z Unii Europejskiej. Potem miało być już tylko lepiej. Jak tylko europejscy imigranci, głównie z Europy Wschodniej (,,którzy zabierają pracę’’)  opuszczą UK, nastąpi dobrobyt i ład.

Duże miasta jak Londyn czy Manchester gdzie jest przewaga obcokrajowców głosowały w 60-70 %  za pozostaniem w Unii Europejskiej, natomiast małe miasta i wioski w tym osoby w średnim wieku i starsze głosowały za wyjściem z Unii.

Mieszkałam wówczas w pięknej, zabytkowej miejscowości Lincoln. Niedaleko niej był Boston, gdzie mieszkańcy zagłosowali w ponad 90% za wyjściem z Unii.  W tamtym czasie było tam dużo imigrantów z Europy Wschodniej. Ciekawostką jest to, że mimo że Polska leży w  centrum Europy, jest zaliczana przez niektórych do krajów ,,drugiej kategorii’’ – Wschodniej Europy. To podejście powoli się zmienia.

Kiedyś obejrzałam film dokumentalny na temat zaniku specyficznego akcentu na obszarze Lincolnshire i podzieliłam się tą informacją z inną osobą z pracy. Na co ona powiedziała, że tak to prawda bo za dużo jest Polaków. Zrobiło mi się przykro, a ona mnie potem przeprosiła. Później polubiłyśmy się. Takich sytuacji było więcej. Po tygodniu zajęć w szpitalu poszliśmy  integrować się w centrum miasta. Wśród nas było kilka osób z Lublina, Włoszki, Portugalczycy i ja jedyna z Krakowa. W grupie Polaków wiadomo rozmawialiśmy między sobą po polsku. Idąc chodnikiem usłyszeliśmy niecenzuralne słowa w naszym kierunku od grupy nastolatków.

Praktycznie cała nasza grupa po roku czasu zdecydowała się przenieść do wielokulturowego i tolerancyjnego Londynu. Miasta, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia kilka miesięcy wcześniej, po weekendowym wypadzie i odwiedzinach  koleżanki ze studiów.

W NHS (opieka zdrowotna) mamy na bieżąco obowiązkowe szkolenia na temat tolerancji i dyskryminacji. W sektorze medycznym wśród pielęgniarek i lekarzy jest przewaga obcokrajowców. Z reguły jesteśmy darzeni szacunkiem i uznaniem. Pacjenci są zazwyczaj życzliwi. Opowiadają o sąsiedzie, znajomym czy krewnym polskiego pochodzenia albo o wycieczce do Polski. Starsze osoby pamiętające czasy wojny wspominają natomiast polskich lotników z Dywizjonu 303, których wkład w Bitwę o Anglię był niebagatelny. ,,Serce rośnie’’, słuchając takich opowieści.

Wracając do tematu Brexitu  przez kolejne kilka lat w wiadomościach i różnego rodzaju debatach mówiono tylko o nim. Do momentu kiedy pojawiła się pandemia i telewizja została zdominowana przez inne treści.

Aby móc pracować i pozostać w Wielkiej Brytanii musiałam złożyć wniosek o tzw. ,,pre-settled status’’.W związku z tym, że mam stałą pracę bez problemu otrzymałam prawo do pozostania na kilka lat. Po okresie pięciu lat pobytu w UK można aplikować o ,,settled status’’- (status osiedleńca), który uprawnia do pozostania i mieszkania w UK na nieokreślony czas.  Następnie można aplikować o obywatelstwo (citizenship) i paszport brytyjski, ale nie jest to wymagane. (Z dostępnych danych wynika, że wniosek o pre-settlement i settlement złożyło ok 1 mln Polaków i uzyskało zgodę  na osiedlenie).

,,I co z tym Brexitem’’? Od kilku lat gdy przyjeżdżałam do Polski rodzina i znajomi powtarzali to  pytanie jak mantrę 🙂 A ja w zasadzie przestałam interesować się tym tematem. Mało tego, osobiście nie odczułam specjalnie Brexitu, no może nie tak do końca 🙂 Kurs funta spadł znacznie i prawie zrównał się z  euro. W czasie pandemii był deficyt środków higienicznych. Ludzie w panice zaczęli robić zapasy jak na wojnę 🙂 Zapomnieli najwidoczniej słowa przywódcy Churchilla ,,Keep calm and carry on’’- Zachowaj spokój i rób swoje :). W związku z tym wprowadzono w marketach pewne limity. Żywność nieznacznie podrożała. Poza tym brakuje osób do pracy we wszystkich sektorach usługowych zwłaszcza sezonowych pracowników na farmach oraz kierowców do przewożenia towarów. Co jest spowodowane koniecznością posiadania wizy w UK.

Kolejną konsekwencją Brexitu jest zmniejszenie liczby pielęgniarek pracujących w Wielkiej Brytanii. Chodzi głównie o te z innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Pielęgniarki z Hiszpanii czy Włoch wracają do swoich macierzystych krajów. Zmniejszyło się również zainteresowanie polskich pielęgniarek wyjazdem na wyspy z powodu utrudnionych formalności.

Subskrybuj nasz blog, by być na bieżąco z nowymi wpisami.